Polonica Förlag

Zygmunt Barczyk

Piotr Cegielski

Hanna Głąbińska

Stanisław Gotowicz

Teresa Järnström-Kurowska

Edwarde Karczewski

Leokadia Komaiszko

Aleksander Kwiatkowski

Bronisław Moszkowicz

Michał Moszkowicz

Jacek Nadzin

Jerzy Nowakowski

Tadeusz Nowakowski

Jean Pierre Paleński

Bohdan Peczyński

Ryszard Piekut

Józefa Płotnicka (pseud)

Ewa Sandin

Irena Szafrańska

Andrzej Szmilichowski

Teddy Trela

Janina Tropp-Gubler

Teresa Urban

Jerzy Walentowicz

Eugeniusz Wiśniewski

Irena Vilneus

Michał Zakolski

Roman Zasowski

Aleksander Zorkrot

 

Wydawnictwo Polonica powstało w 1987 roku. Jest obecnie jedynym polskim wydawnictwem działającym w Szwecji. Specjalizuje się w wydawaniu książek polskich autorów mieszkających w Szwecji.

Od 1998 roku wydajemy także, jedyny w Szwecji, polski dwutygodnik "Nowa Gazeta Polska".

Właścicielem wydawnictwa jest Tadeusz Nowakowski.

Pegaz bez skrzydeł przestaje być Pegazem. Pisarz bez wydawnictwa przestaje być pisarzem. I chociaż rosną mu szuflady zapakowane jego rękopisami, ale przecież istotą pisania jest komunikacja z innymi.

15 kwietnia 2015 roku odbyła się w Sztokholmie, w salonach Wydziału Konsularnego Ambasady RP, promocja książki Aleksandra Kwiatkowskiego "Vademecum nieudacznika czyli antymemurary". Moderatorem spotkania był red. Piotr Cegielski.

Najnowsza książka

Wydawnictwa Polonica

Roman Zasowski: Skaza pępka, Sztokholm 2017

 

"Skaza pępka" utrzymana jest w podobnym tonie jak wydany wcześniej w Wydawnictwie Polonica "Nożyk do awokado", o którym jeden z recenzentów pisał: poezja otwierająca codzienność, żeby dotrzeć do tajemnicy naszego bytu. Czyta się te krótkie wiersze z uczuciem wnikającej w nas przyjemności zabawy słowem, lekko uśmiechając się gdy dotrze do nas refleksyjność tych wierszy. Nie w nich nic z poetyckiego zadęcia, wymuszonych metafor. Nie ma też ekshibicjonistycznych wiwisekcji własnej duszy. Zasowski z rozwagą i niezwykle przemyślanie operuje każdym słowem i każde słowo ma do spełnienia w tych wierszach swoją rolę. To - jak ktoś kiedyś sformułował - poezja świadoma siebie.

 

Z RECENZJI (NGP nr 22/2017)

Nasi autorzy

20 LAT WYDAWNICTWA POLONICA

 

Historia Wydawnictwa Polonica wiąże się z założoną w roku 1984 Księgarnią Polską w Sztokholmie. Działała ona pod nazwą „Polonica” do roku 1990, później wyłącznie jako księgarnia wysyłkowa. Wśród klientów księgarni było między innymi środowisko polskich pisarzy w Szwecji. Nawiązane wówczas kontakty skłoniły właściciela księgarni do działalności wydawniczej.

 

Wydanie pierwszej książki pod firmą Poloniki, dało początek wydawnictwu działającemu już od 20 lat. W 1987 roku ukazała się, publikowana wówczas dość chałupniczymi metodami, książka Michała Moszkowicza „Paradyz. Smierć emigranta”. Składała się z dwóch opowiadań. Pierwsze, „Paradyz”, Moszkowicz opublikował już w 1975 roku i był to jego debiut literacki. Polonika postanowiła wznowić wydanie i rozszerzyć je o drugie opowiadanie będące swego rodzaju drugą częścią „Paradyzu”. Publikacja ukazała się dzięki dotacji szwedzkiej Rady Kultury, która w tamtych czasach dofinansowywała tego rodzaju działalność wydawniczą.

 

Michał Moszkowicz pozostał wierny Wydawnictwu Polonica. Do tej pory pod tą firmą ukazało się osiem książek tego autora. Ostatnia w 2007 roku. Drugą książką wydaną przez Polonikę w roku 1988, był bardzo swoisty dziennik Aleksandra Zorkrota „Datomierz 1985-1986”. W początkowych latach wydawnictwa ukazywała się jedna książka rocznie, dopiero od połowy lat 90-tych działalność wydawnicza nabrała tempa. Rekordowy okazał się rok 1994, gdy opublikowano sześć książek.

 

Założenia wydawnicze były proste: wydawnictwo ma promować i umożliwiać druk książek polskich autorów mieszkających w Szwecji. Dla wielu, publikacje w Polonice, były ich debiutami twórczymi. Wśród 48 tytułów publikacji, które ukazały się w ciągu 20 lat znajdziemy różne formy literackie: prozę, poezję, wspomnienia, opracowania historyczne bądź poświęcone polskiej emigracji w Szwecji. Przeważa proza i poezja, która przez dłuższy czas ukazywała się w serii wydawniczej „Versus”.

 

Warto podkreślić, że wydawnictwo nie mogło by istnieć bez swoich pisarzy, a więc bez Michała Moszkowicza ze Sztokholmu (8 publikacji), Aleksandra Zorkrota z Uppsali (6), Teresy Järnström-Kurowskiej z Vejbystrand (4), Jean-Pierra Paleńskiego ze Sztokhol-mu (3), Eugeniusza Wiśniewskiego ze Sztokholmu (2), Janiny Tropp-Gubler ze Sztokholmu (2), Ewy Sandin z Gävle (2), czy Jacka Nadzina ze Sztokholmu (2). Swoje książki publikowali także Edward Karczewski (Sztokholm), Ryszard Piekut (Sztokholm), Zygmunt Barczyk (Sztokholm), Bronisław Moszkowicz (Sztokholm), Andrzej Szmilichowski (Sztokholm), Hanna Głąbińska (Sztokholm), Józefa Płotnicka (Sztokholm), Michał Zakolski (Sztokholm) i Jerzy Walentynowicz (Sztokholm).

 

Nakładem Poloniki ukazało się także wznowienie znakomitej, nagrodzonej na emigracji, książki „Szopa za jaśminami” Tadeusza Nowakowskiego, legendarnego redaktora Radia Wolna Europa i „Moja podróż do Rosji” Antoniego Słonimskiego. Publikowali także autorzy nie mieszkający w Szwecji: z Warszawy Jerzy Nowakowski („Pamiętny rok 1920 w Bydgoszczy”) i z Australii Stanisław Gotowicz („Przydeptany cień”). W dwóch opublikowanych antologiach (jedna we współpracy ze Stowarzyszeniem Pisarzy Polskich w Szwecji), poza już wymienionymi autorami, ukazały się teksty Krzysztofa Blocha, Janiny Cwirko-Godyckiej, Filipa Istnera, Dany Platter, Kazimierza Wirskiego i Elżbiety Scibor-Achenbach.

 

Nie jest tajemnicą, że większość wydawanych książek ukazywała się w bardzo ograniczonych nakładach. Zarówno z powodu barier finansowych jak i możliwości dystrybucji. Największy nakład miała „Szopa za jaśminami” Tadeusza Nowakowskiego, prawdziwy bestseller, który w 1994 roku świetnie sprzedawał się w Polsce. Dużą popularnością cieszyła się seria wydawnictw słowników biograficznych polskiej emigracji w Szwecji. Trzy wydania (ostatnie w 2003 roku) dobrze sprzedawały się także w Polsce. Warto odnotować również, że dziewięć publikacji ukazało się w języku szwedzkim, co miało przybliżyć twórczość polskich pisarzy w Szwecji, tutejszemu, szwedzkiemu czytelnikowi. Pod firmą Poloniki ukazywały się/ukazują także trzy periodyki: to Nowa Gazeta Polska i jej pierwowzór z połowy lat 90-tych, miesięcznik „Polonika”, a także dodatek literacki „Most”.

 

Dzisiaj wydawnictwo książkowe – od czasu, gdy władze szwedzkie zrezygnowały z dotowania publikacji w językach imigrantów – to uboczna działalność Poloniki. Ale nie oznacza to, że książki nie będą się ukazywać. Wydawnictwo nigdy nie było nastawione na zyski, a jedynie na zwrot poniesionych kosztów. Małonakładowe wydania, ograniczony rynek dystrybucyjny, wreszcie bardzo często publikacje debiutów, nie pozwalały na stworzenie dużego wydawnictwa. Zresztą nigdy takim nie miało być. „Sęk w tym, że literatura emigracyjna nie jest rozdziałem zamkniętym. W sensie politycznym – tak, w sensie twórczym – nie. – pisał o Polonice w prasie krajowej Leszek Zuliński. – Za granicami Polski mieszkają nadal tysiące ludzi piszących. (...) Ktoś kto pisze liryczne wiersze w Ameryce, wcale nie jest marzeniem polskich wydawców, bo liryczne wiersze i ambitne książki, trudno się sprzedają. Niemal wszędzie więc pisarze ci tworzą własne środowiska i wydają książki dla lokalnych czytelników. Ich literacki powrót do Polski byłby raczej artystycznym sukcesem, a nie jakimś należnym moralnie prawem. Ale to wydaje mi się normalne. (...) Po latach działalności dorobek Wydawnictwa Polonica stał się jakimś rozdziałem naszej współczesnej literatury. Powtarzam: nie ma problemu emigracyjności. Jest raczej problem odległości, dystrybucji i promocji, gdyby te książki nie znalazły żadnego oddźwięku w kraju, znów po latach ktoś będzie musiał odkrywać Amerykę, a tym razem drzwi do niej są naprawdę otwarte na oścież.”

 

Ten tekst, pisany w 2000 roku, nic nie stracił na aktualności. Wydawnictwo Polonika przez 20 lat miało być tylko pomostem, którym tutejsi twórcy mogli zawędrować do czytelnika w Kraju. Czy tam doszli...? To już zupełnie inna sprawa.

Pegaz bez skrzydeł

 

Pegaz bez skrzydeł przestaje być Pegazem. Pisarz bez wydawnictwa przestaje być pisarzem. I chociaż rosną mu szuflady zapakowane jego rękopisami, ale przecież istotą pisania jest komunikacja z innymi.

 

W takiej sytuacji znalazłem się w 1975 roku, po napisaniu powieści satyrycznej „Paradyz”. Nie miałem żadnego wydawcy w pobliżu. Londyn daleko, a poza tym nie byłem kombatantem. Redaktor Giedroyć w Paryżu nawet by nie zerknął na moje pisanie. Byłem więc sam na sam z moją powieścią. Mogłem ją albo spalić, albo samemu się powiesić. Na pomoc przyszła mi pewna Pani, która oświadczyła, że mi powieść wyda. Dałem jej rękopis. Po trzech dniach książka była wydrukowana. Bez korekty, bez wglądu redakcyjnego. Jednym słowem wstyd i hańba. Do każdego egzemplarza dołączono ulotkę, żeby Czytelnik podał nazwisko i adres. Była to robota Ludowej Ambasady.

 

Byłem w kropce, zhańbiony. Moje ambicje pisarskie legły w gruzach. Nie pozostało mi nic tylko się powiesić. W domu nie miałem stryczka, jak to u kawalera, więc poszedłem do sklepu po sznur. Byłem bliski obłędu, bo każdy artysta zbity z pantałyku twórczego wiesza się, albo wpada w obłęd.

 

Drogę zastąpił mi emigracyjny znajomy, wtedy jeszcze nie Wydawca, Tadeusz Nowakowski i kiedy mu opowiedziałem o moich tarapatach wydawniczych z uśmiechem na ustach powiedział: – Zrobię drugie wydanie twego „Paradyzu”.

 

Czy Państwo to słyszą? Drugie wydanie! Poprawione! Poczułem się stuprocentowym pisarzem. W ten sposób powstało jedyne wciąż Wydawnictwo Polonica. O jego zasługach niech piszą inni, znawcy i wyznawcy, ja powiem tylko jedno: Polonica uratowała mi życie i honor pisarski.

 

A to wiele. Bardzo wiele.

 

MICHAŁ MOSZKOWICZ